podróże

Hipsterski przewodnik po Trójmieście

25 sierpnia 2015

Jeśli masz w dupie chodzenie po raz kolejny po Długim Targu i ciągłe robienie sobie zdjęć nad Motławą, ten przewodnik jest właśnie dla ciebie. Jeśli obskurne budy na Jarmarku Dominikańskim doprowadzają cię do torsji, a kebab z sosem cebulowo-musztardowo-keczupowym, nie jest jedynym żarciem, które możesz zjeść na mieście, ten przewodnik jest właśnie dla ciebie. Jeśli wysłuchiwanie zdań typu stary kurwa nie mogę teraz bo gdzieś mi dzieciak spierdolił wypowiadanych przez równo opalone wykwity męskopochodne przerasta twoje pojmowanie urlopu, ten przewodnik jest właśnie dla ciebie.

Nasz alternatywny, hipsterski przewodnik jest swoistą przeciwwagą tego wszystkiego. Let’s dance!

Teatr Szekspirowski, Wojciecha Bogusławskiego 1, Gdańsk
Choć podobno jest niefunkcjonalny i posiada mnóstwo wad, to jednak zaprojektowany przez Renato Rizziego budynek wyróżnia się monumentalną formą. Zamiana czerwonej cegły na czarną znacznie uatrakcyjniła wrażenia estetyczne. Niektórzy mówią o nim czarny sarkofag. Nam ten sarkofag przypadł do gustu.
Wejście z przewodnikiem: 14 zł

IMG_8696

IMG_8698

IMG_8697

IMG_8549

Palarnia Kawy, Tkacka 6/7, Gdańsk
Zaparzą ci pyszną kawę, wyciągniesz się na leżaku, co ci kurde szkodzi?

VII Ogólnopolska Wystawa Najlepszych Dyplomów Akademii Sztuk Pięknych 2015, Targ Węglowy 6, Gdańsk
Warto wiedzieć co w trawie piszczy. Dla nas warte odnotowania są: Karolina Ludwiczak i jej dyplom pt. „Właściwości estetyczne szkła jako inspiracja do kreowania małych form rzeźbiarskich”, Magdalena Pela, „All-over. Struktura tłumu” oraz Katarzyna Dyjewska, „Puste miasto”.
Wejście: za free

Europejskie Centrum Solidarności, pl. Solidarności 1, Gdańsk
Myślisz sobie, że nie będziesz tracił czasu na jakieś tam muzea, w końcu masz urlop. Jesteś głupi.
Rdzawy budynek, niczym niedokończony i zapomniany okręt w doku, wynurza się spośród gdańskiego nieładu architektonicznego. Za rogiem stoją robotnicze budynki, z okien których widać prężące się ku niebu ogromne żurawie stoczniowe, zaraz obok straszy opustoszały szpital. Dołóżcie do tego nowoczesne muzeum, a zobaczycie Polskę w pigułce.
Muzeum, oprócz świetnej wystawy stałej, posiada wszelkie udogodnienia, jakie może posiadać nowoczesny obiekt czyli: windy i toaletę z przewijakiem. Tymko był zachwycony stołem ze zdjęciami, które można dowolnie powiększać, obracać etc. i razem szukaliśmy jego strajkującego przed laty dziadka.
Wejście: normalny 17 zł, ulgowy 13 zł, rodzinny 47 zł.

IMG_8700

IMG_8701

IMG_8703

FullSizeRender_1

FullSizeRender

Buffet, Doki 1/145B, Gdańsk
Wchodzisz, zamawiasz drinka, wyciągasz obolałe kopyta na sofie. Nie zapomnij wtargać po schodach wózka z dzieckiem.

ul. Robotnicza, Gdańsk
Budowa estakady spowodowała wyburzenie znacznej części ceglanego muru, który dzielił robotniczy budynek od terenów stoczniowych. Uważam, że osobę odpowiedzialną powinni zmusić do jego odbudowania cegła po cegle (w 40 stopniowym upale). Mimo wszystko miejsce to jest wciąż urokliwe. Z okien dobiegają odgłosy najgorszych seriali (TVP), z obitego BMW przetaczającego się po dziurawej drodze dudni tureckie disco, a ty siadasz sobie na huśtawce i spoglądasz na żurawie stoczniowe, słabo? Nawet tak nie myśl.

robotnicza

Gdyński Szlak Modernizmu
Wiesz jak to jest z modernizmem, wszyscy go kochają i wszyscy nienawidzą. Niewiele osób wie o nim więcej niż to, że któryś z ich znajomych dołączył do wydarzenia „STOP WYBURZANIU…” w wielokropek wstaw sobie jakikolwiek budynek z PRL. Jak słyszą modernizm to ich krew zalewa, bo dla nich to tylko i wyłącznie OBRZYDLIWA Emilka, PASKUDNY Supersam i SZAROBURY Sezam. Wyciągnij środkowy palec i udaj się szlakiem przedwojennych, płynących niczym statki po morzu kamienic. Wyobraź sobie, że ich kolor to czysta biel. Usuń w wyobraźni reklamy i wyobraź sobie Gdynię na początku swojej drogi.
Prawda, że miło?

Bliżej, pl. Kaszubski 1a, Gdynia
Jest gorąco, to zamawiasz chłodnik (chyba, że jesteś moją żoną i nie jesz chłodnika (nie pytajcie dlaczego) to zamawiasz tajską zupę na ostro (przecież wiadomo, że najlepsze na gorące dni są ostre zupy)).
Wsadzasz bobo do fotelika, karmisz go zupką (ale nie ostrą), słońce powoli przesuwa się po horyzoncie i opala ci twarz równomiernie z obu stron, przemiłe panie donoszą kolejne rzeczy, lemoniadki, makaroniki… Miło?

IMG_8973

IMG_8972

IMG_8974

Muzeum Emigracji, ul. Polska 1, Gdynia
Jako niezmotoryzowani rodzice, całe Trójmiasto przemierzaliśmy w głównej mierze na piechotę. Tak było też i tym razem. Zafundowałem swojej małej rodzince spacer po portowej cześci Gdyni, a dokładnie po ulicy Polskiej, na której gdzieś tam w oddali majaczyć miało Muzeum Emigracji. Ulica Polska powinna się raczej nazywać ulicą Pędzących Tirów i Srających Gdzie Popadnie Mew. Piękna wycieczka – pomyślałem. Po lewej hałdy złomu, po prawej usypany niedbale węgiel. Daga łypie na mnie lewym okiem. Widzę w tym spojrzeniu połączenie irytacji ze zdaniem, które zaraz usłyszę, mianowicie: tiry zaraz obudzą nam dziecko, które i tak cały dzień nie spało. Przyspieszam kroku, spoglądam na Dagę i na jej klapki, zaczynam nucić: do ciebie szłem, a stopy krwawiły. W końcu docieramy na miejsce, wiatr urywa nam głowy, dziecko wciąż śpi. Wózek przysypany warstwą stoczniowego kurzu powoli zaczął ociekać wodą rozbryzgującą się o nabrzeże. Spoglądam na tablicę pamiątkową: z tego miejsca Witold Gobrowicz wyruszył 29 lipca 1939 roku o godzinie 16.00 w podróż do Argentyny. Do Polski już nie powrócił. i wiem, że Daga zaraz będzie kupiona. Wtaczamy się do środka muzeum. Na parterze urocza księgarnia, zerkamy na równo ułożone książki, widzimy nasze ulubione wydawnictwa, to dobrze wróży. Windy dowożą nas na poziom wystawy. Tam niespotykana instalacja – multimedialny glob, w którym odbija się jasne wnętrze muzeum. Tymko się budzi więc idziemy popatrzeć na wodę na zadaszonym mini tarasie widokowym. Tuż obok znajduje się Sala Małego Podróżnika, w której dominuje ogromna ilustracja Dawida Ryskiego. Mięciuchne poduchy i tona książek to mała odmiana od klasycznego placu zabaw, który znajduje się np. w ECS. Wystawa stała jest świetna! Nie będę nic pisał, nic też nie sprawdzajcie w necie, fajnie jest zrobić sobie niespodziankę.
Wejście: za free, chociaż panie w kasie wspominały, że niedługo będzie płatne.

IMG_8980

IMG_8981

IMG_8979

IMG_8965

IMG_8978

Wystawa zdjęć Tomasza Gudzowatego „Closer”, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie, Plac Zdrojowy 2, Sopot
Zdjęcia przyrodnicze Gudzowatego są jak obrazy. Przypominają o klasycznej fotografii jako sztuce trudnej, której potrzebna jest cierpliwość.
Zupełnie nieoczekiwanie po wystawie oprowadzała nas pani pracująca w ochronie. Opowiedziała nam o wernisażu, o zdjęciach, o tym gdzie, skąd i dlaczego. Dyskretnie uciekała w bok kiedy robiliśmy zdjęcia i znów atakowała nas kolejną dawką informacji. To było wspaniałe, Pani Ochroniarz dziękujemy!
Wejście: 10 zł

IMG_8969

IMG_8968

IMG_8749

Falochron w Nowym Porcie, Gdańsk
Kamienie kojarzą mi się z jesienią i moimi pierwszymi próbami fotograficznymi. Na kamienie szło się kiedy miało się doła. Siadało się na kamieniu i się dumało. W ogóle widok zatoki poza sezonem zmuszał do refleksji. To było jedno z moich ulubionych miejsc nad morzem. Kamienie kończyły się rozczarowującym ogromnym płotem, za którym był Wolny Obszar Celny, a w nim z głośników dobiegały odgłosy drapieżnych ptaków odstraszających inne ptaki srające na nowiutkie samochody różnych marek. Tam dalej była czerwona latarnia, wejściówka na falochronie wschodnim. Niezdobyty przez żadnego z moich znajomych punkt na mapie. Od lat towarzyszyła nam przy kąpielach w morzu o zachodzie słońca.
Ku uciesze wszystkich dumających na kamieniach płot zdemontowano i wpuszczono nas na falochron zachodni, który wieńczy bliźniacza, zielona latarnia. Jeśli marzenia nie mogą się spełnić, to przynajmniej mogą się trochę przybliżyć.

IMG_8476

IMG_8478

IMG_8479

IMG_8477

IMG_8480

IMG_8481

IMG_8482

IMG_8484

Nabrzeże Zbożowe, Gdańsk
To miejsce sentymentalne. Niemal dziesięć lat temu wprowadzali tędy platformę wiertniczą Bredford Dolphin. Pamiętam jak niemal wpadliśmy do wody pędząc na prom rowerami. Miłe wspomnienia, cudowne miejsce.

IMG_8317

IMG_8314

IMG_8322

IMG_8315

IMG_8316

dag nabrzeze

ul. Wajdeloty, Gdańsk
Dwanaście lat temu na Wajdeloty można było dostać tylko jedno – wpierdol.
Teraz też można, ale trzeba się bardziej postarać.
Wajdeloty jest bardzo slow, w dobrym tego słowa znaczeniu. Kurhaus, Avocado, Knödel i Fukafe to knajpki, które pozwalają zamówić u jednych, a zjeść u drugich. Masz to w Polsce? Gdański Plac Zbawiciela. Nie byłeś na Wajdeloty, nie byłeś w Gdańsku.

IMG_9018

IMG_9020

IMG_9019

IMG_9183

IMG_9272

IMG_9277

IMG_9276

IMG_9273

IMG_9280

Murale, Gdańsk-Zaspa
Kolekcja murali na gdańskim Zasponxie jest imponująca. My w Brzeźnie mamy blok, na którym namalowano trzy latarnie (choć bardziej przypominają falusy) oraz kilka mew. Zazdro Zasponx.

IMG_9281

IMG_9360

IMG_9282

IMG_9227

IMG_9217

IMG_9220

IMG_9223

Bistro Pobite Gary, ul. Bitwy Oliwskiej 34, Gdańsk
Nie wiem od czego zacząć, bo niby mógłbym od tego, że lokal polecony, że znajomy siostry maczał w tym palce i tak dalej. No, ale nie o to przecież chodzi, bo po pierwsze zazwyczaj te polecane knajpki są do bani, po drugie to nawet nie znam gościa. Więc zerujemy licznik i zamawiamy żarcie. Tymko robi kupę, niezły start. Kibel mógłby być trochę czystszy, ale myślę sobie – kuchnia prawdę ci powie. Tymko szczęśliwy po zmienieniu kuwety siada niczym boss, bierze suchą bułkę w garść i zaczyna podgryzać. Przynoszą tatara – a muszę powiedzieć, że tatar to temat bardzo istotny, ponieważ Ewelina, nasza serdeczna znajoma, robi najlepszego tatara w mieście. Daga idzie umyć ręce. Żółteczko na tatarku lśni w słońcu i krzyczy: nie czekaj, napocznij. Biorę więc widelczyk i napoczynam. Na razie bez żółteczka, co by smak się nie spsuł żadnym jajem. Daga przychodzi i widzi moją minę, chwyta za widelczyk i napoczyna z drugiej strony. Coś jej nie pasi, mówi że woli bez ogórka, a ja wiem, że tatar bez ogórka to jak frytki bez keczupu – bez sensu. Mówię jej, że chyba Ewelinie rośnie konkurencja, już zapomnijmy o ogórku, rośnie jej konkurencja, Daga przytakuje, delektujemy się. Czekamy na główne danie, Tymkowi spada obśliniony kawałek bułki. Trudno. Wjeżdża burger bbq dla mnie i makaron linguine nero di seppia z grillowanym łososiem dla Dagi. Biorę w łapy i pożeram, ścieka mi sosik, pochrupuję super frytami. Micha mi się cieszy. Daga jak zwykle wzięła gorsze żarcie. Coś marudzi, że mdłe. Biorę, próbuję, faktycznie – mdłe. Mówię jej, że tak to jest z taką ilością makaronu, że generalnie mdłe. Ona wie, ale wzięła żeby jeszcze raz się o tym przekonać. Ale łosoś jej przypasił. Ja wylizuję talerz, ona zostawia połowę, mówi że najedzona (aha, akurat). Patrzy w kartę co tam jeszcze można skubnąć (najedzona, ale deser zje). Zamawiamy suflet, ale bez musu malinowego, maliny są dla frajerów. Czekamy swoje, wiadomo że na dobry suflet trzeba poczekać. Tymkowi spada resztka bułki, powoli odpływa w objęcia Morfeusza. Wjeżdża suflet, napoczynamy. Każdy ze swojej strony. Mówimy, że dobry. Po drugim gryzie mówimy, że świetny ale troszkę przeczekany. Troszkę jednak zbyt suchy. Ale nie tak bardzo, tylko odrobinę, dosłownie parę sekund (że niby się na tym znamy). Czyścimy miseczkę. Rozsiadamy się na krzesełkach, ledwo widzę, czekolada spływa mi po źrenicach, Tymek odpłynął. Pora na mnie. Daga krzyczy, że chce espresso. Dawaj! Dwa espresso i rachunek. Dopijam, płacę, wychodzimy.Bistro Pobite Gary to jedno z najciekawszych miejsc, w których przyszło nam jeść. Na pewno tam jeszcze zajrzymy, aby spróbować kolejnych rzeczy z karty. Póki co przybijamy pionę i do następnego!

IMG_9083

IMG_9085

IMG_9084

IMG_9054

IMG_9061

Podziel się:

Zobacz również

9 komentarzy

  • Reply Dominik 27 sierpnia 2015 at 09:40

    Fajne opisy, dobre zdjęcia… ale zabrakło 2 bardzo ważny miejsc na Hipsterskiej mapie 3miasta. W Gdańsku ul. Straganiarska (koniecznie już po zmroku) – Cafe Lamus i inne knajpki. W Gdyni ul. Abrahama – knajpka Główna Osobowa. Opisy w linku http://rozrywka.trojmiasto.pl/Te-ulice-zmieniaja-Trojmiasto-n93665.html

    • Reply mamyomamy 27 sierpnia 2015 at 09:55

      Dzięki, sprawdzimy następnym razem, może powstanie część druga 🙂

  • Reply Dada 27 sierpnia 2015 at 16:25

    Poproszę o spacer choćby częściowo tą trasą

  • Reply Magda 29 sierpnia 2015 at 21:05

    super post! przepiękne zdjęcia, zachęca doją alternatywnego zwiedzania i omijania cebularskich atrakcji

  • Reply K. 27 kwietnia 2016 at 18:46

    Dzięki za ten przewodnik! Dzięki niemu trafiliśmy na Zaspę i Wrzeszcz. Zaspa oprócz murali jest również bardzo ciekawie zaplanowaną przestrzenią z mnóstwem zieleni. Tylko nieznacznie naruszona przez deweloperów, którzy pragnęliby postawić blok na każdym wolnym skrawku ziemi, co znamy doskonale z naszego warszawskiego Ursynowa… Oprócz Wajdeloty (Knödel – fantastyczny) to sądząc po bardzo fajnym przewodniku – Wrzeszcz fun guide (dostępny w lokalach) – dzielnica oferuje znacznie więcej ciekawych miejsc, nie tylko w rejonie Wajdeloty. My trafiliśmy jeszcze na osiedle domków w okolicach Politechniki Gdańskiej i ulicy Własna Strzecha. Człowiek czuje się, jakby właśnie teleportował się do jakiejś starej części Manchesteru czy Liverpoolu.
    Dopisałbym jeszcze molo w Orłowie, z którego można podziwiać piękny orłowski klif oraz miejsce, w którym znajdował się kiedyś stary stadion Arki (obecnie korty tenisowe) przy Ejsmonda. Nienaruszona została słynna trybuna kibiców Arki, tj. Górka i z tego, co czytałem, to miejsce zostało objęte ochroną konserwatora zabytków, co z pewnością jest rzeczą dość niespotykaną.

    • Reply mamyomamy 6 maja 2016 at 10:48

      Dzięki za miłe słowa. Będziemy w Trójmieście w sierpniu i napiszemy drugą część przewodnika, na pewno pojawią się wspomniane przez Ciebie miejsca:)

  • Reply Aneta 19 maja 2016 at 09:44

    Bardzo mnie zaintrygowała ta miejscówka ‚Bliżej’ w Gdyni, na pewno odwiedzę w najbliższym czasie 🙂 A sprawdzaliście też Zatokę Sztuki? Bardzo lubię pić tam kawkę na ich plaży 😉

    • Reply mamyomamy 6 sierpnia 2016 at 16:42

      Zatokę znamy, ale niespecjalnie lubimy 🙂

    Dodaj komentarz