książki

Inni od innych, czyli książeczki o odmienności

10 maja 2016

Właśnie dokonałam kolejnego niekontrolowanego zakupu. Tylko przechodziłam obok Taniej Książki i stało się. A jedna z tych książek, jest o tym, o czym kilka stojących już u nas na półkach. Jest o inności.

Wyjęłam więc te, które natychmiast przyszły mi do głowy i pomyślałam, że o nich napiszę.

mamyomamy

Stare ale jare, czyli Kaczka Dziwaczka – o inności na wesoło

Protoplastka wszelkiej odmienności, wariatka, która nawet po śmierci nie okazała skruchy. Bo cóż by dziś powiedziały zacietrzewione gremia o Kaczce Dziwaczce? Powiedziałby, że zmieniła płeć i gatunek za jednym pieczeniem, a to czyni ją wywrotowo, a nawet wywrotkowo niebezpieczną. Skrajnie nieodpowiedzialną. Bałamutnie inną.

Przeczytałam kiedyś komentarz zaniepokojonej mamy. Zaniepokojona była czytaniem dziecku Kaczki Dziwaczki, akurat ze względu na okrutny wątek pieczenia. Cóż, jakby nas dorosłych, nie przerażała wizja niedopieczonej Kaczki, polecam czytać. Ba, z pamięci mówić i infekować dziwaczną kaczą, jej innością dalej. Brzechwa bowiem oswaja nas z szaleństwem, z wariactwem, które tak często nosimy w sobie. Dzieciom niesie radość i pierwszą lekcję nabierania dystansu do siebie i świata. Możliwe, że tym smutnym ludziom bez poczucia humoru, których ostatnio wkoło jakoś jakby więcej, nie czytano Kaczki Dziwaczki. Całkiem możliwe. Taka to była dziwaczka!

Wierszem o okrucieństwie, czyli Albinoska –  inność po polsku

Albinoska Haliny Szayerowej, to już insza inszość. Mamy I wydanie z 1962 r. z ilustracjami Marii Uszackiej. Warto! Książeczka jest wyjątkowa. Opowiada, wierszem, o pewnej białej kawce, której dokuczają inne kawki, rzecz jasna czarne. Sprawa komplikuje się do tego stopnia, że odbywa się sąd nad kawką.

Uradziła ptasia rada:
– Kawkę wygnać precz, ze stada!
Kawka winna, że jest inna,
bo być inną nie powinna! –

Nie pomogło wstawiennictwo Kruka. Biedną kawkę podskubywano, dręczono.

Kruk chciał bronić:
– Wiem z nauki,
że są nawet białe kruki

Na szczęście w porę interweniowała Sowa-ornitolog. I Kawką, jej wcześniejsi prześladowcy, zaczynają się nawet zachwycać. Jednak co przeszła, to przeszła.

Albinoską jest ta kawka!
Albinoska znaczy – biała.
Oto tajemnica cała!
A biel owa stąd wynika,
że w krwi kawki brak barwnika

Delikatnie pisany wiersz w bardzo uczciwy sposób, wręcz wprost, ukazuje trudność bycia odmiennym. Większość wyznacza trendy normalności, nie akceptując oryginalności z głupoty, z niewiedzy.

Bolesna to lekcja i dla kawki albinoski, i dla dziecka, bo bohaterka Szayerowej jest szykanowana i bita. To już nie tylko brak akceptacji, to nienawiść. Na szczęście kończy się jak to w bajkach bywa. Dobrze. Uf!

Elmer, czyli jak zaakceptować inność, jak zaakceptować siebie

Książki o Elmerze pokazują ten temat inaczej. Tutaj inny od reszty słoni, słoń w kratkę, jest akceptowany przez stado. Jego inność jest doceniana i lubiana. To sam Elmer ma problem ze swoją odmiennością. By poczuć się lepiej, wysmarowuje się jagodami. Tak upodobniony do pozostałych słoni, odkrywa jak wyjątkowo miło było/jest być sobą – Elmerem, którego każdy rozpozna i który ma ogromny wpływ na samopoczucie innych słoni. To opowieść o indywidualności oraz akceptacji siebie takim, jakim się jest. To opowieść, która inność podnosi do rangi zalety.

David McKee napisał ją lata świetlne temu, bo pod koniec lat 60 tych. Do tej pory powstały 22 książeczki o Elmerze, co tylko uzmysławia, jak niewyczerpywalny jest to temat.

My mamy jeszcze wydania z 2004 roku Wydawnictwa Dwie Siostry, i obok pierwszej części, czyli Elmera, na półce stoi Elmer i Wilbur. Ten śmiechowy kuzyn Elmera jest słoniem w czarno białą kratkę i oczywiście lubi wygłupy. A te wyjątkowo łatwo mu przychodzą, bo jest brzuchomówcą.

Szacunek wobec inności, obecny w tych książkach dla dzieci sprawia, że książki o słoniu w kratkę cenione są jako uczące akceptacji osób LGBT. Co więcej, McKee podejmuje także aktualne tematy społeczne – w książce Elmer i Hipopotamy krytykuje niechęć wobec imigrantów.

Dziś można poznać perypetie Elmera dzięki wydawnictwu Papilon. Doliczyłam się w sumie 14 pozycji, audiobooka z 8 opowieściami, dwóch książeczek z szablonami do rysowania oraz książeczki do kolorowania. Sama planuję dokupić choć jeszcze z dwie pozycje, no i audiobooka czytanego przez Krzysztofa Kowalewskiego.

Gdy wybieramy inność sami dla siebie i jak ta odmienność bywa kłopotliwa, czyli O zebrze, która chciała być w kwiatki

I znowu wracamy na nasze podwórko. Książka Anny Onichimowskiej o wszystko mówiącym tytule: O zebrze, która chciała być w kwiatki, to kolejna wariacja na temat inności.

Wydana została w 2004 r. przez Arkady w serii W lesie Marcina. I na tym zasadza się pomysł dający nieograniczone możliwości.

Las Marcina tworzą bowiem dzieci. Rysują go, Marcin i jego siostra Natalka. Tutaj wszystko jest możliwe, więc i Zebra dostaje to czego sobie życzy. Zostaje przemalowana z pasków w kwiatki. Szybko okazuje się, że bycie w kwiatki może być bardzo uciążliwe. Motylki, bąki i kolibry, oto czego nie przewidziała Zebra, wypowiadając swoje życzenie.

Doświadcza życia na nowo i dochodzi do wniosku, że woli być sobą. Z tym, że Zebra Justyny Sedlaczek – ilustratorki, jest sobą, gdy jest w paski.

Jeszcze raz wierszem o braku tolerancji, czyli Hektor – gdy o akceptacji decyduje, to jacy jesteśmy, a nie jacy jesteśmy – czytaj jak wyglądamy.

Na koniec moje ostatnie znalezisko. Hektor, którego powołał do życia Steve Barnes.

Książka wydana została w 2014 r. przez Wydawnictwo M. Ponownie wierszem o wykluczeniu. Tym razem poznajemy los Hipopotama Hektora, który jest w paski, zebrze paski. I tym razem stado odmieńca nie dorasta do sytuacji. Hipopotam zostaje dosłownie strącony w przepaść wodospadu. Jednak dzięki, nie bójmy się tego powiedzieć, wygnaniu – poznaje stado zebr i Zebrę Marmoladę. Swojego prawdziwego przyjaciela.

Potem już tylko Hektor musi uratować małe hipopotamiątka przed krokodylami. A stając się bohaterem, zyskuje akceptację swego dawnego stada. Przebacza niedobrym hipciom i po chwili zastanowienia powraca do stada. Tadam!

Świat, w którym trzeba pisać o tolerancji – i o tolerancji czytać.

Jestem pewna, że można znaleźć więcej książek z kręgu odmienności. Wiem też, że żadna książka nie zastąpi tu rodzica i jego postawy. Dzieci uczą się od nas, choć fakt, bywają nieprzewidywalne. I często mimo naszych starań, widzą świat po swojemu.

Znałam więc pięciolatkę, która bez udziału bliskich, pałała równie wielką miłością do różowego, co niechęcią do osób o ciemnej skórze.

Znalazłam chłopca o ciemnej skórze, który wchodząc do przedszkola z tatą, usłyszał jak inna dziewczynka powiedziała do swojego taty, pełna entuzjazmu:

– Tato, patrz! Murzynek Bambo!

A wtedy ten chłopiec odwracając się za siebie zapytał swojego taty.

– Tato, gdzie?

Czasem trzeba dzieciom uświadomić, że odmienność w ogóle istnieje, czasem, że to nie problem, a czasem, że one są inne. Nigdy nie wiadomo, która wersja przerabiania tolerancji z naszymi dziećmi będzie naszym udziałem.

A uprzedzenia nosimy gdzieś w sobie. Wychodzą na światło dzienne zupełnie nieproszone. W sumie jednak nie chodzi o to, aby udawać, że się nie różnimy, a oto, aby uczciwie dostrzegać, że tak jest i uczyć się to rozumieć. Oswajać siebie, dzieci i resztę świata z innością, bo inaczej przetrwają sami nudziarze i tchórze.

A książki, te i inne, mogą nam tylko pomóc w tym oswajaniu min. odmienności. Czytajmy ze zrozumieniem. Tolerancja, to nie nazwa restauracji czy ciastka.

mamyomamy

mamyomamy mamyomamy mamyomamy mamyomamy mamyomamy

Podziel się:

Zobacz również

Brak komentarzy

Dodaj komentarz